Amanda

Ma 23 lata, jest Amerykanką, której rodzice wyemigrowali z Rosji pod koniec ubiegłego stulecia. Jako nastolatka wygrała zawodowy turniej w Bogocie i zagrała w półfinale Roland Garros, później kręciła się w zawodowym tourze bez większych sukcesów, aż ogłosiła przerwę z powodu wypalenia i obawy o zdrowie psychiczne. Wróciła w zeszłym roku z nową siłą, osiągnęła pierwszy w życiu finał turnieju najwyższej rangi (w Toronto), na początku tego roku wygrała w Katarze…

Na Wimbledonie miała turniej życia. Była rozstawiona z numerem 13, w pierwszej rundzie zmiażdżyła rywalkę „rowerkiem”, w półfinale odprawiła liderkę światowego rankingu Sabalenkę. Finał Wimbledonu dawał jej pierwszy w życiu awans do Top10 światowego rankingu.

Fakt, w finale czekała zawodniczka, która nigdy w zawodowej karierze nie przegrała finału wielkoszlemowego, przełamać prawo serii to dodatkowe obciążenie dla debiutantki na takim poziomie. Amanda Anisimova nie udźwignęła ciężaru, została rozbita do zera (nie ugrała ani gema), zdarza się. Chwała zwyciężonym, bez nich nie ma zwycięzców.

PS IGA ŚWIĄTEK MISTRZYNIĄ WIMBLEDONU 2025

wimbledońskie podatki

Wyobraźmy sobie osobę grającą w tenis (dla uproszczenia pomińmy płeć tej osoby), która wybrała się do Anglii na turniej na kortach Wimbledonu i poszło jej znakomicie. Emocje, endorfiny, sława, zdjęcia z kibicami, wywiady.. (wizyty w zakładach pracy raczej niekoniecznie, to już nie ta epoka) Ale też – nie ukrywajmy – pieniądze, osoba wygrywająca turniej zarabia 1,7 mln funtów, osoba, która tylko wystartowała w pierwszej rundzie, zarobiła funtów 48 tysięcy.

Zarobiła… znaczy można opodatkować. Osoba z Polski, zakładamy, płaci podatki w Polsce; już te 48 tysięcy funtów „za start” to po obecnym kursie ze ćwierć miliona, urząd skarbowy uśmiecha się drugą stawką, a jak sukces to nawet danina solidarnościowa patrzy z zaciekawieniem… Zaraz, chwilunia, a co na to Her Majesty’s Revenue and Customs? A HMRC na to: to miło, że do nas przyjechałeś, skoro u nas zarobiłeś, to serdecznie dziękujemy za podzielenie się z nami, dola wynosi 45% (czyli osoba odpadająca w pierwszej rundzie zostawia królowej 21.600 funtów podatku, a wygrywająca drobne 765 tysięcy funtów). Nie wspominajmy już nawet o tym, że HMRC patrzy z uwagą na opaskę z nazwą sponsora i delikatnie przypomina, że czas pobytu w gościnie królowej uważa za czas pracy na rzecz sponsora, zatem odpowiednia część wynagrodzenia od sponsora to też zarobek uzyskany w Anglii, podlegający opodatkowaniu…

Co na to nasz rodzimy urząd skarbowy? Patrzy ze smutkiem na kwit o potrąceniu 45% podatku, bo jednak rodzima stawka niższa. Niższa, a podatek potrącony przez HMRC odlicza się od podatku należnego w Polsce. Uff, tylko do wysokości tego co byloby do zapłaty w Polsce.

Nie zarabia to państwo polskie na wimbledońskich wiktoriach, oj nie zarabia.