Krótka (ale nie aż tak) historia artykułu 196 kk

Zapewne nie udało się Wam nie zauważyć awantur wokół tęczowych aureol przydanych Matce Boskiej Częstochowskiej i późniejszego zatrzymania o 6 rano osoby, która te aureole namalowała (a później rozlepiała wraz z wizerunkiem). Reaktywowało to spór o stanowiący podstawę dochodzenie w sprawie przepis art. 196 kodeksu karnego, nie wyłączając publicznego wypominania kto konkretnie stał za uchwaleniem tego przepisu… Zatem dziś nieco historii.

Zacznijmy od samego przepisu, który brzmi następująco:
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Oficjalnie uchwalono go (wraz z całym nowym kodeksem karnym) w dniu 6 czerwca 1997 roku, po podpisaniu przez prezydenta Kwaśniewskiego ogłoszono go w Dzienniku Ustaw Nr 88 z dnia 2 sierpnia 1997 roku, obowiązuje od 1 września 1998 roku. Przez 20 lat z haczykiem nie uległ żadnej zmianie, statystykami jego stosowania za wszystkich kolejnych rządów zupełnie nie będziemy się zajmować.

Ale… ten przepis wcale nie był nowością. Identyczne znamiona czynu i zasadniczo identyczne kary przewidywał już poprzedni kodeks karny z 1969 roku – z tą tylko różnicą, że za Polski Ludowej najpierw grożono karami najsurowszymi, aż do najłagodniejszej. No i artykuł miał numer 198.

art 198 dkk

Ale! To wcale nie był wymysł jurystów z czasów gomułkowskich. Oni… przepisali starszy przepis, a konkretnie artykuł 5 dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania (tylko kary zmniejszyli). Dekretu z 5 sierpnia 1949 roku, podpisanego przez ministra Świątkowskiego, premiera Cyrankiewicza i prezydenta Bieruta. Dziw bierze, że odrodzona prokuratura tak gorliwie stosuje przepis zrodzony w czasach stalinizmu…

art 5 dekretu 1949

Byłoby jednak niesprawiedliwością nie zajrzeć do wprowadzonego rozporządzeniem prezydenta Mościckiego międzywojennego kodeksu karnego z 1932, zwanego potocznie kodeksem Makarewicza. Tam w artykule 173 znajdujemy karalność nie tylko znieważenia (publicznego) przedmiotu czci religijnej lub miejsca kultu, ale także także wyszydzanie dogmatów lub wierzeń… Nie ma jedynie tego budzącego emocje sformułowania „uczucia religijne”. Ale! Cały rozdział XXVI, w którym umieszczony jest ten przepis, jest zatytułowany „Przestępstwa przeciw uczuciom religijnym”…

art 173 kk 1932

Wypominając autorstwo przepisu, oddawajmy autorom, co autorskie.

Powróćmy do starych podatków

Dawno, dawno temu… kiedy nie istniały jeszcze blogi, a internet w Polsce w najlepszym wypadku próbował podnieść główkę, wprowadzono w Polsce podatek dochodowy od osób fizycznych (niektórzy pamiętają). I tak mnie naszło na sprawdzenie: co by było, gdyby utrzymać w pierwotnym kształcie (przynajmniej jeśli chodzi o stawki, a nie o potężnie rozbudowane szczegóły) ówczesny kształt tego podatku z 1992 roku?

Dla tych co nie wiedzą, lub nie pamiętają, na początek opis. Były trzy stawki podatkowe: 20%, 30% i 40%. Pierwsza obejmowała dochody nieprzekraczające (wtedy jeszcze chyba Rada Języka Polskiego kazała to pisać rozdzielnie…) kwoty 64,8 miliona złotych, druga od 64,8 mln zł do 129,6 mln zł, trzecia była przeznaczona dla hektomilionerów o dochodach powyżej 129,6 mln zł. Podatek pomniejszano o kwotę 864 tysięcy złotych, czyli tzw. kwota wolna wynosiła 4 mln 320 tysięcy złotych rocznie.

pit1992

Oczywiście pamiętacie (zyg zyg marchewka), że 1 stycznia 1995 roku wprowadzono denominację złotówki, i wszystkie liczby należy podzielić przez 10 tysięcy – co daje kwotę wolną 432 zł, pierwszy próg 6.480 zł i drugi próg 12.960 zł. To już nie wygląda tak obiecująco, prawda? Ale! W tamtych czasach ceny i pensje rosły po kilkadziesiąt procent rocznie, więc przezorny ustawodawca (wtedy się zdarzał) zapisał mechanizm waloryzacji wszystkich kwot skali podatkowej o wskaźnik wzrostu wynagrodzeń ogłaszany przez GUS (wskaźnikiem wzrostu przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego za III kwartały w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego, gdyby to kogoś interesowało. Problem w tym, że z uwagi na stan budżetu jakoś szybko tych waloryzacji zaniechano…

Postanowiłem spróbować policzyć, jak powinny te progi wyglądać dzisiaj (pamiętając że stawki też po drodze parę razy zmieniano). Komunikat GUS z listopada 1992 podawał przeciętne wynagrodzenie w III kwartale 1992 roku w kwocie 3.090 tys. zł (po denominacji: 309 zł). Komunikat GUS z listopada 2018 roku podawał przeciętne wynagrodzenie w III kwartale 2018 roku w kwocie 4.580,20 zł. Proste? Oczywiście jest haczyk – wynagrodzenia są podawane brutto, czyli wg stanu na 2018 z uwzględnieniem składek na ubezpieczenie społeczne, a wg stanu na 1992 bez, bo wliczanie składek do wynagrodzenia brutto wprowadzono od 1999 roku. Przeciętne wynagrodzenie z 1992 roku należy więc ubruttowić wskaźnikiem, którym „podwyższano” wszystkie wynagrodzenia w 1999 roku, wynoszącym 123,0164% – zatem do porównania należy przyjąć kwotę 309 x 1,230164 = 380,12 zł. Wychodzi na to, że w latach 1992-2018 przeciętne wynagrodzenie wzrosło: 4.580,12/380,12=12,049, dwunastokrotnie…

Kiedy przemnożymy wszystkie liczby z pierwotnej skali wskaźnikiem 12,049, to mamy następującą skalę podatkową:
– do kwoty 78.077,52 zł podatek wynosi 20% minus 1.041,03 zł
– od kwoty 78.077,52 zł do kwoty 156.155,04 zł podatek wynosi 14.574,47 zł plus 30% nadwyżki nad 78.077,52 zł
– powyżej kwoty 156.155,04 zł podatek wynosi 37.997,73 zł plus 40% nadwyżki nad 156.155,04 zł
(kwota wolna wynosi 5.205,15 zł rocznie, czyli ok. 433,76 zł miesięcznie)

Dla porządku przypomnijmy, że w obecnej skali podatkowej płacimy 18% podatku od dochodu do 85.528 zł, a przy dochodzie ponad 85.528 zł – 15.395,04 zł + 32% nadwyżki ponad 85.528 zł (z kwotą wolną zasadniczo 3.089 zł, ale dla najniższych dochodów dążącą do 8000 zł, a dla wysokich – do zera). Oczywiście jeśli ktoś płaci według tej skali… ale to temat na inną okazję.

Stopnie ostrożności

Obserwuję – nieco z boku – kłótnie o to, jak wygląda, a jak powinna wyglądać sytuacja pieszych na polskich przejściach, zwłaszcza w kontekście smutnych statystyk o ilości wypadków, w tym śmiertelnych. I tak mi od dawna chodzi po głowie, żeby o paru drobiazgach w tym zakresie napisać.

Czym jest przejście dla pieszych? Zasadniczo miejscem, gdzie pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem – kiedy już na to przejście wejdzie; zasadniczo, bo nie powinien na nie wchodzić, jeżeli samochód właśnie jedzie przez przejście lub zaraz na nie wjedzie. Nie ma natomiast pierwszeństwa, jeżeli tylko chce na przejście wejść (tu właśnie pojawiają się propozycje, by wzorem różnych innych krajów przyznać pierwszeństwo pieszemu, który na przejście właśnie chciałby wejść, najlepiej jeśli sygnalizuje to zachowaniem). Tym właśnie przejście różni się od skrzyżowania – na skrzyżowaniu pierwszeństwo jest wyznaczone już samym układem dróg lub znaków drogowych, wskazującym który z samochodów powinien ustąpić pierwszeństwa innym.

I pieszy, i kierowca mają obowiązek zachować przed przejściem „szczególną ostrożność”. Taką samą ostrożność kierowca ma obowiązek zachować też przed skrzyżowaniem, oraz przed przejazdem kolejowym. Różnica polega jednak na tym, że kierowca ma obowiązek:
– przed przejściem – ustąpić pieszemu będącemu na przejściu,
– przed skrzyżowaniem – ustąpić nadjeżdżającemu samochodowi,
– przed przejazdem – upewnić się czy nie nadjeżdża pociąg…

Różnica w określeniu obowiązków związanych ze „szczególną ostrożnością” ma swoje uzasadnienie przede wszystkim w fizyce. Pieszy ma 60 kg i porusza się z prędkością 5 km/h. Samochód ma 600 kg (czasem i 6000 kg) i porusza się z prędkością 50 km/h. Pociąg waży 60.000 kg albo i 160.000 kg i nawet jeśli porusza się tylko z prędkością 50 km/h, to jego pęd i energia kinetyczna są na tyle duże, że samochód nie wyjdzie dobrze ze starcia z pociągiem, a zarazem odpowiednio trudniejsze jest jego wyhamowanie. Różnica pomiędzy pieszym a samochodem – w zakresie pędu, energii kinetycznej oraz skutków zderzenia – jest niewiele mniejsza, a na dodatek pieszy może się zatrzymać praktycznie w miejscu, w odróżnieniu od samochodu. Mówiąc najkrócej: nikt lepiej nie uchroni pieszego przed niekorzystnym działaniem praw fizyki, niż sam pieszy.

Oczywiście, nie oznacza to, że nie należy szukać lepszej ochrony dla słabszego uczestnika ruchu, ani nie usprawiedliwia tych kierowców, którzy wymóg ostrożności zlekceważą (gdyż to przekraczanie dozwolonej prędkości lub inne przewinienia drogowe stanowią przyczynę większości przypadków na przejściach).

PS Wpis został popełniony w oparciu o stan prawny na 17.03.2019, który w przyszłości może ulec zmianie (w odróżnieniu od praw fizyki). Poniżej wyciąg z przepisów prawa o ruchu drogowym (niektóre fragmenty przepisów pominięto* dla przejrzystości).

Art. 13 ust. 1:
„Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz korzystać z przejścia dla pieszych*. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.”

Art.14 pkt 1 lit a):
„Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych.”

Art. 2 pkt 23:
„ustąpienie pierwszeństwa – powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku”

Art. 26 ust. 1
„Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.”

Art. 25 ust. 1
„Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony*”

Art. 28 ust. 1
„Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu kolejowego oraz przejeżdżając przez przejazd, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność. Przed wjechaniem na tory jest on obowiązany upewnić się, czy nie zbliża się pojazd szynowy, oraz przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności*”

Art.28 ust. 2:
„Kierujący jest obowiązany prowadzić pojazd z taką prędkością, aby mógł go zatrzymać w bezpiecznym miejscu, gdy nadjeżdża pojazd szynowy*”