stop top

Odbył się kolejny tradycyjny Top Wszech Czasów, już nie Trójkowy (oficjalnie Radia 357, ale nawet na stronie Topu w wikipedii jest traktowany jako kontynuacja Trójkowego). Wygrał ktoś z usual suspects*, choć przyznam, że kiedy włączyłem się w okolicach miejsca czwartego i spojrzałem na wyniki, to z niedowierzaniem szukałem, kto jeszcze będzie na podium, bo wszyscy pozostali usual suspects byli gdzieś niżej… ostatecznie okazało się, że śmierć Sinead O’Connor w lecie spowodowała chyba głosowanie nostalgiczne, nie powiem żeby mi się efekt nie podobał, Nothing Compares To You po raz pierwszy w historii wylądowało na podium i to przed Dire Straits. Ale ja właściwie nie o tym.

Pisałem już niejeden raz na blogu, że obecna formuła Topu zasadniczo mnie nudzi – bo o ile tworzy się przyjemna playlista (zwłaszcza dla starszych ludzi), to z punktu rywalizacyjnego jest to równie ciekawe jak analiza układu sił w dowolnym politbiurze, a muzycznie ugrzęzło w przeszłości, jakby teraźniejszość nie istniała. A ponieważ postulowałem już – kiedyś pół żartem, teraz coraz bardziej serio – żeby Top ograniczyć do piosenek z XXI wieku, to o świcie przejrzałem pod tym kątem wyniki Topu 2023.

Otóż w Topie brało udział 357 utworów. W miarę staranne liczenie (z Excelem i Googlem) powiedziało mi, że z tych 357 w roku 2000 lub później powstało 39 (czyli 10,92%). Czy w XXI wieku nie powstaje dobra muzyka? Czy też tylko chcemy głosować na piosenki które znamy i lubimy? Spojrzenie na miejsca zajęte przez utwory XXI-wieczne sugeruje, że to drugie – w pierwszej pięćdziesiątce jest jeden (liczbowo: 1) utwór „z „współczesny”, czyli nieszczęsne Again Archive (pozycja dziewiąta). W drugiej pięćdziesiątce dodatkowo trzy (Amy Winehouse, Gotye i Adele). W trzeciej pięćdziesiątce kolejne dwa… (Lady Gaga i ponownie Adele).

O ileż bardziej odświeżająco i kolorowo byłoby, gdybyśmy jednak odrzucili cały ten balast Piosenek Które Zawsze Będą Za Nisko i pobawili się tym, co świeższe. Bo nikt nie powiedział, że tylko w 70s/80s/90s nagrywano ładne piosenki, a w obecnych czasach nie powstają piosenki ponadczasowe, którymi za 20-30 lat ktoś będzie katował młodszych jako evergreenami.

Zostawiam Was z jednym z najlepszych utworów lat ostatnich. Nie, w Topie go nie było.

*Bohemian Rhapsody

Miley

Jednym z moich ulubionych zajęć jest zapewnianie transferu międzyserwisowego – jak znajdę coś ładnego na fejsie, to przenoszę na twittera, jak znajdę coś ładnego na twitterze, to przenoszę na fejsa; dzięki temu radość mam poniekąd podwójną. Kiedy znalazłem na twitterze okolicznościowy żart z fikcyjnym festiwalem muzycznym, nie wahałem się ani chwili – zwłaszcza że zanosiłem się śmiechem po przeczytaniu że jednym z fikcyjnych wykonawców będzie MILEY VIRUS.

miley virus

O sparodiowanej w ten sposób Miley Cyrus niewiele w sumie mogę powiedzieć (a nie robiłem riserczu, świadomie piszę z ulotnej pamięci). Kiedyś była chyba gwiazdą młodzieżowych programów Disneya (z jakimś Efronem albo bez), potem dorosła przynajmniej metrykalnie i zajęła się byciem znaną. Coś zapewne nagrywała i koncertowała (nie mam pojęcia, nie kojarzę żadnej piosenki, więc nawet nie powiem jakie mam zdanie na temat tego co i jak śpiewa), bardziej mi się zapamiętały plotki o skandalikach scenicznych, wskazujące na ratowanie statusu celebrytki w sposób dość rozpaczliwy raczej niż na robienie kariery jako wciąż młodej gwiazdy.

miley woody

Tym większym dla mnie zaskoczeniem było, kiedy ją zobaczyłem w serialu Woody’ego Allena „Kryzys w sześciu scenach”. Sam serial to takie trochę rozciągnięcie typowych grepsów Woody’ego z rozmiaru filmu do sześcioodcinkowego miniserialu komediowego osadzonego w latach 60-tych, w którym postać Miley – dość jednowymiarowa, jak w zasadzie wszystkie postacie serialu – stanowi spiritus movens (w fabułę nie będę wchodzić, jak kto ciekaw to na Amazon Prime obejrzy). Oprócz niej (i Woody’ego oczywiście) mamy cudownie sepleniącą Elaine May oraz w drugoplanowej roli przemykającą Rachel Brosnahan, czyli panią Maisel. Parę żartów naprawdę udanych, jak kto lubi Woody’ego to zapraszam, jak nie lubi – to na własną odpowiedzialność.