Wiktoria ludziom

Obserwowałem wczoraj ceremonię odsłonięcia na dziedzińcu szpitalnym odrestaurowanej pruskiej rzeźby projektu Christiana Raucha. Były ochy i achy, oficjele, zbiorowe przecinanie wstęgi, przemowy (Boże…), podarunki, kwiaty, apładismienty (jakoś nie chciały być burnyje).

Obecność oficjeli miejskich i wojewódzkich była spowodowana faktem, że jedni dali dotację na renowację rzeźby, drudzy zaś dotację na urządzenie jej otoczenia – nowy postument, fontanny, podświetlenie, kraniki i dywaniki, alejki i ławeczki wokół. Myśl się za tym kryła taka, żeby pacjenci szpitala – ci będący się w stanie poruszać, oczywiście – siadywali w parku vis-a-vis rzeźby Victorii i czerpali od niej natchnienie i siłę do powrotu do zdrowia. Być może to działa, na szczęście nie musiałem sprawdzać.

Przez cały czas ceremonii patrzyłem sobie na zupełnie przypadkowych jej uczestników.  Z tyłu, w drugim rzędzie ławeczek, siedziały sobie dwie kobiety w szeroko ujętym wieku średnim. Sprawiały wrażenie osób, które są w tym miejscu w związku z chorobą, własną lub cudzą. Zastanawiałem się luźno co sobie o tym wszystkim myślały.

88212(zdjęcie ze strony Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego – od lewej kolejno: rzeźba, nieznana osoba, kobiety z ostatniego akapitu, marszałek)

Jedna myśl na temat “Wiktoria ludziom

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s