Wojny nie zawsze znaczą pieniądze

Zdradzę taki malutki sekret: spędzam nieraz sporo czasu na robieniu różnych dziwnych rzeczy w internecie, na przykład na flejmach o bógwico albo na zgłębianiu tematów, które przestaną mi być potrzebne po 5 minutach (ale może się przydadzą jeszcze raz za 5 lat). Kolejny sekret-niesekret jest taki, że część tego czasu poświęcam na tematy związane z Gwiezdnymi Wojnami, w aspekcie filmowym głównie.

Ostatnio – od nastania rządów Disneya w zasadzie – gorącym tematem jest rola Star Wars w najbardziej współczesnej popkulturze, w tym w wymiarze finansowym (a mówiąc językiem prostym – czy SW są nadal najlepszą marką filmową, czy przegoniły je komiksy filmowe Marvela). Niechętni Disneyowym SW twierdzą, że wyniki kasowe ostatnich filmów świadczą o upadku polityki Disneya. Ja zaś postanowiłem zgłębić – przynajmniej liczbowo – pewne trendy w przychodach z wyświetlania największych hitów.

W tym celu zagłębiłem się w dane dostępne w serwisie Box Office Mojo i przejrzałem wyniki w różnych krajach dla szeregu wybranych filmów, a konkretnie dla 10 największych hitów światowych (z wyłączeniem USA) ostatniej dekady, czyli akurat po wciąż rekordowym Avatarze; wyłączenie USA pozwala na lepsze wyłapanie trendów regionalnych, a ograniczenie się do okresu 2011-2019 (efektywnie) minimalizuje wpływ inflacji, poza porównaniem pozostają Avatar i Titanic (nr 1 i 2 światowych list). W tej dziesiątce mamy ostatniego Harry’ego Pottera, dwa filmy z serii Jurassic World, dwa z serii Szybcy i wściekli, „Przebudzenie Mocy” oraz cztery odcinki serii Avengers (włącznie z tym obecnym w kinach od tygodnia, co docelowo zmieni szczegółowe dane, ale trendy bardzo dobrze pokazuje już teraz). Tych 10 filmów zarobiło „na świecie” średnio ponad miliard dolarów każdy, najsłabszy 891 milionów (górna granica to na razie 1369 milionów, ale Avengers:Endgame ma już wcale niedaleko, choć czy dorówna dwóm miliardom Avatara to się okaże). Nie analizowałem wszystkich możliwych krajów, wybrałem kilka największych (dokładnie dwanaście plus Polskę), które łącznie na świecie przynoszą średnio 70% wpływów, trendy są reprezentatywne.

Największym rynkiem dla blockbusterów (poza USA oczywiście) są Chiny, średnio filmy z tej dziesiątki zarobiły tam ponad ćwierć miliarda dolarów każdy. Średnio – bo Przebudzenie Mocy nie wyrobiło nawet połowy tej kwoty, a Endgame zmierza śmiało do pół miliarda. Ba, wszystkie cztery filmy SW „od Disneya” z trudem uzbierały łącznie te ćwierć miliarda. Chińczykom najwyraźniej stylistyka Gwiezdnych Wojen nie pasuje, wolą co innego, średni udział Chińczyków w światowych przychodach z SW to zaledwie 10%. Jest to zresztą pogląd Azjatom dość wspólny, bo równie źle Star Wars wypadają w Korei (Południowej), nie mówiąc już o Indiach; dość, bo z kolei Japonia od Gwiezdnych Wojen bardziej lubiła tylko niemałego już czarodzieja. Entuzjazmu dla SW nie znajdziemy też w Ameryce Łacińskiej, Brazylijczycy i Meksykanie wyraźnie wolą „Marvele”. Zdecydowanie inaczej przedstawia się natomiast w Australii, nie mówiąc o Europie – dość powiedzieć, że w Wielkiej Brytanii (największy rynek po Chinach, choć o trzykrotnie niższych przychodach) Gwiezdne Wojny ogląda więcej widzów niż w Chinach (Rosja w tym zestawieniu lokuje się bliżej Azji niż Europy). Nawet w naszej wciąż nie za bogatej Polsce średni przychód z wyświetlania badanej dziesiątki to blisko 6 milionów dolarów, ale samo Przebudzenie Mocy przyniosło 16 milionów, Ostatni Jedi – 12, a Łotr Jeden – 8 (nawet ten biedny Solo przyniósł ponad 3 miliony, mniej więcej połowę tego co poprzedni Avengersi…).

Konkludując: trendy na świecie pokazują, że Disney nie ma co liczyć na rekordowe wyniki Star Wars na dwóch kontynentach (choć trochę próbował, widać to w wynikach Łotra Jeden), w związku z czym co mają te filmy zarobić na siebie – to muszą zarobić w USA, Europie, Japonii i Australii. W sumie cztery filmy zarobiły prawie 5 miliardów dolarów, i co z tego że jeden dwa miliardy a drugi niecałe 400 milionów. Najnowsze (ostatnie na jakąś chwilę) Gwiezdne Wojny już w grudniu… ile zarobią, tyle zarobią.

2 myśli na temat “Wojny nie zawsze znaczą pieniądze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s